Słowem wstępu
Z pewnością najtrudniejszą rzeczą jest sklecenie klikudziesięciu sensownych zdań o własnej osobie. Trzeba patrzeć, żeby za bardzo nie przeholować z chwaleniem się albo żeby zwyczajnie nie zanudzić czytelnika zupełnie nieistotnymi dla niego szczególikami. Mimo wszystko wypada to zrobić, szczególnie na własnej, domowej stronie WWW.
Informacje ogólne
Nazywam się Tomasz Jędrzejewski. Żywot swój rozpocząłem 6-go sierpnia 1988 roku w Leżajsku, a zdecydowaną większość życia spędziłem w powiatowym mieście Nisko na północy podkarpacia. Tam też w sąsiedniej Stalowej Woli ukończyłem Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej, słynące z wysokiego poziomu nauczania. Słynie ono od dawna z wysokiego poziomu nauczania oraz szeregu sukcesów olimpijskich zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym. Obecnie przeniosłem się do Krakowa, gdzie czekam na rozpoczęcie I roku studiów informatycznych na Akademii Górniczo-Hutniczej.
Prowadzę umiarkowany tryb życia. Jest w nim wszystkiego po trochę: aktywności fizycznej, aktywności umysłowej, ogólnej nieaktywności ciała i temu podobnych stanów ducha. W sumie nie przeszkadza mi angażowanie się w jakieś społeczne przedsięwzięcia, a czasem znajduję się w nich poniekąd wbrew własnej woli, włączony w nie ze względu na wysoką, zdaniem otoczenia, kreatywność.
Ano właśnie, jak to jest z tą moją mityczną już kreatywnością, zdolnościami, a wręcz stanem jakiegoś niezrozumiałego dla mnie kultu. Osobiście zaprzeczam tym doniesieniom wywiadu białorusko-uzbeckiego. Trochę rzeczywiście wyrastam ponad przeciętność, lecz nie są to jakieś wybitne osiągnięcia i bez trudu mogę wskazać osoby, które "w moim wieku potrafiły więcej". Nadmienię jeszcze, że za jakiegoś szczególnego eksperta w żadnej dziedzinie się nie uznaję, a tzw. "mastahami", którym wiedza (prawdziwa lub rzekoma) odebrała zdolność patrzenia dalej, niż poza czubek własnego nosa, zwyczajnie gardzę.
Zainteresowania
Być może to one są źródłem plotek o moich kosmicznych mocach. Wszak dla typowego Polaka ktoś, kto zna się na programowaniu, interesuje się lingwistyką, pisze opowiadania i jeszcze na dokładkę uczy się języka słowackiego (jejku, wielkie mi osiągnięcie nauczyć się słów i przyzwyczaić do nieco innej gramatyki :)), zasługuje na jakiś wyższy status. Wadą takiej wszechstronności jest z pewnością to, że trudno znaleźć kogoś, kto by twoje zainteresowania podzielał. Nie będę tu wypisywać, co dokładnie i kiedy stworzyłem, a także co umiem, gdyż nie ma to tutaj większego sensu. Jest strona z listą projektów, jest CV, tam odsyłam po szczegóły.
Orientacja polityczna
Polityką interesuję się w stopniu umiarkowanym, tzn. mam sprecyzowane poglądy, ale nie przesiaduję nocami nad dziennikami, analizując rozgrywki polityczne itd. Generalnie najbardziej pasują mi poglądy centroprawicowe. Gdybym mógł, w wyborach 2005 oddałbym głos na Platformę Obywatelską. Pod kątem gospodarczym stawiam na liberalizm, pod kulturowo-obyczajowym na konserwatyzm. Zdecydowanie nie pasują mi komuniści oraz obecna polska lewica. Ich symbole wykorzystuję jedynie do pośmiania się i pokazania płytkości, przynajmniej tego pierwszego systemu. Jestem katolikiem i nie boję się tego przyznać, gdyż LPR'u i Radia Maryja w obecnej formule, do których co poniektórzy przyrównują wszystkich katolików (nawet ci mieniący się mianem "ludzi wykształconych"!), nie uznaję. Jan Paweł II również ich nie lubił, gwoli ścisłości. Jeśli czyta to teraz jakiś ksiądz, który jest fanatycznym bojownikiem ww. organizacji, zanim zwymyśla mnie od czcicieli szatana oraz "istoty gorszej" (tak jak jeden ksiądz z mojej parafii, którego do tej pory uważałem za w miarę przyzwoitego, wypowiadając się o wyborcach Donalda Tuska), niech sobie zada wpierw pytanie, kto dał mu prawo do potępiania ludzi dlatego, że nie zgadzają się z jego poglądami i takiego szafowania chrześcijańską nauką?
Co o Polsce?
Słowo "Polska" ma dla mnie większe znaczenie, aniżeli tylko nazwa jednego z państw europejskich. Jest to mój dom rodzinny i, mimo że żyje się w nim ciężko i nielogicznie, dopóki będzie to możliwe, będę starał się tu pozostać. Ktoś musi, gdyż jeśli wszyscy wykształceni pojadą sobie na zachód szorować kible, to tutaj już sami debile zostaną. Swój szacunek dla ojczystego kraju wyrażam m.in. poprzez szacunek dla ojczystego języka oraz ortografii. Choć jest ona pokręcona i zalatuje już historią, na razie nie zanosi się na jej reformę. Ludzie, którzy nie potrafią sklecić sensownie dwóch zdań poprawnie po polsku, raczej nie powinny spodziewać się szacunku z mojej strony, gdyż do tekstu w stylu "cze joł sóchaj mam problema robie tak a tak at o ńedziała" komentarz jest tylko jeden. Ze względu na jego dwuznaczną wymowę nie zostanie tutaj jednak przytoczony :). Podobnie sprawa ma się z tzw. dysleksją. Rozumiem, że są osoby autentycznie na nią cierpiące, ale niestety muszą podziękować swoim inteligentnym inaczej kolegom-matołkom z gimnazjów i podstawówek oraz równie "inteligentnym" pracowniom psychologicznym, które wydają stosowne dokumenty. Z zaświadczenia o dysleksji zrobił się niestety dokument legalizujący debilizm.
Plany na przyszłość
Krótko i treściwie: dostać się na AGH w Krakowie, skończyć studia przynajmniej z tytułem magistra, założyć dom z rodziną, zostać programistą i, jeśli ludziom się spodoba, także pisarzem. Pracoholizm na szczęście nie znajduje się na mojej liście priorytetów. Patrząc teraz po sobie, raczej nie wytrzymałbym tak długo.
Ulubiona muzyka/film
Jako że najczęściej chadzam własnymi ścieżkami, nie słucham ani metalu, ani hip-hopu, ani nic z tych rzeczy. Fascynuje mnie rock z lat 70/80, lecz moimi ulubionymi wykonawcami są: Boney M. oraz Jean Michel Jarre, którego ponownie odkryłem po jego koncercie w Gdańsku. Lubię ponadto The Shadows, Dire Straits, muzykę Mike'a Oldfielda, The Rolling Stones, Simon & Garfunkel oraz paru innych wykonawców. Na podium mojego kanonu filmowego goszczą: Monty Python, Mel Brooks z "Kosmicznymi jajami" na czele oraz cały zestaw PRL'owych filmów komediowych. Nie gardzę również osiągnięciami francuskiej kinematografii i jakoś śledzę najważniejsze nowości kinowe, niemniej kinomanem nie jestem.
Komputery i Internet
Tym razem będzie w punktach:
- Ulubiony system operacyjny: Linux (znam też Windowsa, ale zrezygnowałem z niego ze względu na politykę licencyjną, wymagania sprzętowe i ogólne niedorobienie Visty).
- Ulubiona dystrybucja: Arch Linux
- Ulubiona przeglądarka: Opera
- Ulubiony pakiet biurowy: OpenOffice
- Publikacje tekstowe: TeX, DocBook, OpenOffice
- Ulubiony edytor: gVim, Kate, Eclipse
- Marka procesorów: AMD
- Karty graficzne: ze stajni Nvidia
- Ulubione języki programowania: PHP, D, w dalszej kolejności C++














